Dla wszystkich osób, które jeszcze nie przekonały się do miodu, jest kolejny argument przemawiający „za”. W badaniach opublikowanych w International Wound Journal odkryto, że miód może być skuteczną alternatywą dla antybiotyków. W dzisiejszych czasach, kiedy oporność na antybiotyki jest na porządku dziennym, to świetna wiadomość.


Jednak wyłącznie świeży miód daje możliwość ochrony przed wieloma chorobotwórczymi bakteriami, do których zalicza się np. MRSA, które charakteryzuje wysoka oporność na leczenie. Wywołują one szpitalne zakażenia. To zasługa aż trzynastu rodzajów żywych bakterii mlekowych, które zamieszkują żołądki pszczół. Zdrowe mikroorganizmy znajdują się także w plastrach świeżego miodu. Niestety, z czasem wymierają i daremnie poszukiwać ich w miodach ze sklepowych półek.


Ale to nie oznacza, że dojrzały miód nie może działać jak antybiotyk. Posiada w sobie rewelacyjną kombinację broni.


Przede wszystkim miód ma w swoim składzie nadtlenek wodoru, któremu zawdzięcza antybakteryjne działanie. Poza tym chatakteryzuje go wysoka osmolarność, a zatem odprowadza nadmiar wody i osusza, oczyszcza i hamuje proces rozprzestrzeniania się bakterii. Po trzecie, miód stanowi prawdziwy zastrzyk przeciwutleniaczy. Najbogatszy pod względem ich zawartości jest miód spadziowy.

Naukowcy sugerują, że regularne spożywanie miodu może ograniczać zjadliwość bakterii powodującą oporność na lekarstwa. A na co dzień możemy go stosować profilaktycznie, chociażby jako zamiennik negatywnie wpływającego na zdrowie człowieka cukru. Jednak pamiętajmy, że o ile pragniemy dostać świeży miód prosto z pasieki, pierwszy tydzień początek października to już ostatni dzwonek. Pszczelarze we wrzesniu pozyskują końcowe miody, a kolejne dopiero w marcu.

aloe vera forever