Lato skończyło się szybko i mamy już pierwsze skutki gwałtownego spadku temperatury w październiku.
Osoby ze skłonnością do tycia obserwują z przerażeniem, jak szybko przybywa im zimowego tłuszczyku, a ci, którzy być może do tej pory nie mieli takich kłopotów, także z niedowierzaniem spoglądają na wagę ("a może się zepsuła?...").



Niestety, częściej niż waga psuje się nasza przemiana materii, a skutki tego widać najwyraźniej, kiedy nadchodzą pierwsze chłody i skraca się dzień.  Niedoskonała dieta, zaburzenia hormonalne, niedobory odżywcze, a także nerwowy tryb życia powodują, że jesienią większość z nas staje się senna i przygnębiona. Łatwo się męczymy, łatwiej nas wyprowadzić z równowagi i prawdę mówiąc - nic nam się nie chce. Wiele osób prędzej czy później odkrywa, że "na zmartwienie nie ma jak jedzenie", jak mówi stare przysłowie.

Jesienią i zimą mamy szczególny apetyt na potrawy słodkie, mączne i sycące, bo właśnie takie przynajmniej na kilka chwil wyraźnie poprawiają nam nastrój. I niestety - tuczą!



Nasz organizm odbiera nachodzące symptomy zimy jako sygnał do przestawienia przemiany materii.
Mówiąc bardziej obrazowo - włącza właścicielowi centralne ogrzewanie wewnętrzne i jeszcze na dodatek chętnie opakowuje go w dodatkową warstwę izolacyjną z tłuszczu.



To pierwsze zjawisko zwiększa nasze zapotrzebowanie kaloryczne (w piecu trzeba mieć czym palić), co daje typową o tej porze roku żarłoczność, to drugie jest przyczyną szybszego niż dotychczas tycia. Najgorsze jest jednak to, że wszystko to dzieje się na próżno. Naszym organizmom, zimą na co dzień raczej przegrzewanym niż zziębniętym, niepotrzebne jest ani wewnętrzne centralne ogrzewanie, ani tym bardziej puchowa pierzynka z podskórnego tłuszczyku.



Efekt - zimowa nadwaga, sięgająca w niektórych przypadkach nawet do 10 kilogramów! W ten sposób naturalne zachowania ludzkiej przemiany materii zmieniają się w niechciane kilogramy, których wiosną i latem zapragniemy się pozbyć. I tak w kółko co roku...

A może tym razem spróbować zapobiec zimowej nadwadze? Zwycięstwem będzie najwyżej 1-kilogramowa różnica między naszą wagą z października a wagą z marca. Wierzcie lub nie - w wielu przypadkach jest to równie trudne do osiągnięcia jak schudnięcie 7 kilogramów.



Forever Living Products oferuje pełny program, który - nazywany na co dzień "programem dla szczupłej sylwetki" - jest również znakomitą pomocą w walce z zimową nadwagą. Od października do marca jest to nie tyle program odchudzania, co raczej "nietycia". Obejmuje kilka codziennych rutynowych, niezwykle prostych czynności:


1. Codziennie na kolację porcja odżywki Forever Lite na wodzie, chudym kefirze lub jogurcie. Jest to jedyny posiłek, który wolno zjeść po godzinie 18.



2. Na pół godziny przed trzema głównymi posiłkami dnia trzeba połknąć 1 kapsułkę Forever Garcinia Plus i wypić przynajmniej pół szklanki wody.



3. Dwa razy dziennie podczas posiłku należy zjeść 1-2 tabletki Forever Nature-Min i 1-2 tabletki Pola Zieleni.



4. Kiedy chęć zajadania zimowej depresji słodyczami staje się nie do zniesienia, zanim sięgniesz po pączka, zgryź 2 tabletki  Forever Gin-Chia i  poczekaj 5 minut. Może pączek okaże się niepotrzebny, a Ty poczujesz się jak zwycięzca...


5. Przypominam również, że w tym czasie należy szczególnie pilnie wypijać codziennie swoją porcję miąższu aloe vera.

Aloes działa przeciwcukrzycowo, czyli obniża stężenie cukru we krwi. W organizmie ludzkim tkanka tłuszczowa powstaje przede wszystkim z nadmiarowej glukozy, krążącej w krwiobiegu. Ci z nas, którzy mają zawyżony poziom cukru we krwi, zimą tyją jeszcze szybciej niż inni.

Korzystajmy z antycukrzycowych właściwości miąższu aloesowego! To wspaniałe wspomaganie walki z zimowym tyciem.


Jak najmniej zimowych kilogramów (sobie też) życzę z okazji szybko nadchodzącej zimy.


Dr Elżbieta Olejnik

Artykuł z "Pulsu Forever", listopad 2003

Forever aloe vera